top of page
Dom
O_Lipowym_cut.png

O Lipowym Domu

Wszystko zaczęło się ponad dwadzieścia lat temu. Siedziałam na morenowym pagórku, z którego rozciągał się cudowny widok na łąki, lasy i jezioro w dole. Powrócił obraz domu, który rysowałam jako dziecko - czerwony dach, ganek, niebieskie okiennice, na płotku kotek a na podwórku pies. To miejsce na mój dom, pomyślałam. Jeszcze teraz, gdy wspominam tą chwilę mam gęsią skórkę - bo jak tego dokonać w pojedynkę, mieszkając w Warszawie, nie znając tutaj nikogo a co najważniejsze nie mając żadnego pomysłu, co mogłabym tu robić. Byłam na życiowym zakręcie i budowa domu stała się dla mnie nadaniem nowego, symbolicznego sensu. Początkowo miał być to dom wakacyjny dla mnie i dla czwórki moich dzieci ale życie napisało inny scenariusz. Kiedy myślałam o nazwie dla domu od razu przyszła najprostsza odpowiedź. Dom położony jest we wsi Lipowo, w sercu Mazurskiego Parku Krajobrazowego, w Puszczy Piskiej, nad kryształowo czystym jeziorem Majcz Wielki. Na pustej działce stał jeden jedyny pień, drzewa ściętego tuż przy ziemi. Postanowiłam go zostawić. Wkrótce wyrosło z niego kilka gałęzi, które teraz są dużą lipą z dziuplą ukrytą w środku. Jej szeleszczące liście łączą się z dźwiękami znad jeziora, tworząc wyjątkową pieśń natury, zmieniającą się wraz ze zmianami pór roku. Lipa to symbol gościnności i spokoju. Lipowy Dom działa nieprzerwanie od 16 lat. Stał się miejscem wielu zdarzeń, wzruszających chwil, współpracy wielu osób, którym zawdzięcza swój charakter ale przede wszystkim miejscem spotkania ludzi o podobnych potrzebach. I miejscem spotkania samemu ze sobą.

O mnie

Z wykształcenia jestem geografem, o specjalizacji ochrony i kształtowania krajobrazu. Nigdy nie pracowałam w zawodzie ale z perspektywy czasu widzę jak wszystko w moim życiu łączy się i wynika jedno z drugiego. Uśmiecham się na myśl, że to przecież krajobraz kształtuje mnie o wiele bardziej niż ja jego. Mogę mu co najwyżej nie przeszkadzać. W tym samym czasie, kiedy rozpoczęłam budowę Lipowego Domu, zainteresowałam się masażem - najpierw ukończyłam kurs refleksoterapii a potem kilkuletnie szkolenie na masażystkę hawajskiego masażu Lomi Lomi Nui. Miałam wspaniałych nauczycieli - Danusię i Jurka Adamczyków, Susan Floyd i Ann Lemieux. Od kilkunastu lat jestem częścią kobiecego kręgu, który prowadzi Joanna Rus. Wiele jej zawdzięczam. Własne doświadczenia oraz ciekawość prowadziły mnie dalej ścieżką pracy z ciałem. Nic nie było zaplanowane, po prostu w odpowiednim momencie spotykałam odpowiednich ludzi. Skończyłam czteroletnią szkołę psychoterapii poprzez ciało w Essential Psychotherapy Institute prowadzoną przez Vedantę Aspioti, gdzie nadal uczestniczęw spotkaniach i szkoleniach. Teraz kończę 3 letnie studia na terapeutę Somatic Experiencing. To metoda uzdrawiania traumy. Moc tej subtelnej a jednocześnie głębokiej pracy jest ogromna. Studiuję z wieloma doświadczonymi psychoterapeutami, którzy poczuli, że tradycyjne metody pracy w przypadku traum są często niewystarczające. Somatic Experiencing daje szansę trwałego uzdrowienia. Przyjmuję raz w miesiącu w gabinecie w Warszawie oraz oferuję sesje online.

Aga_photo_edited.png

O Kuchni

Uwielbiam gotować i tworzyć nowe menu, tak aby zmieniało się wraz z porami roku, zaskakiwało i przede wszystkim dawało dużo radości. Prowadzę kuchnię wegetariańską, zbalansowaną i przede wszystkim smaczną. Piekę chleb i pasztety, ciasta i ciasteczka, robię przetwory z warzyw kupowanych od sąsiadów. Moją specjalnością są zupy, Buddha Bowls i sałaty. Buddha Bowls, które nazywam Zdrowymi Miskami zawierają wszystko, czego potrzebujemy w zbalansowanej diecie: najwyższej jakości zboże, białko pochodzenia roślinnego, pieczone i surowe warzywa, kiełki, orzechy i kiszonki, które same robimy. Całość dopełnia sos, dobrany smakowo do charakteru miski. Winegret do sałat, które podajemy na kolację z ciepłymi potrawami, robię na wyśmienitej oliwie z hiszpańskiej firmy obsypanej nagrodami. Jakość produktów jest dla mnie najważniejsza – tofu i tempeh kupuję od dostawców z certyfikatami bio. Sałata jest codziennie inna i często pytacie o ciekawy dobór składników. To moje małe czarowanie. Mamy też ogródek warzywny na bieżące potrzeby kuchni. Pomagają mi w tym mieszkańcy wsi, którym jestem bardzo wdzięczna bo bez nich nie byłoby to możliwe.

bottom of page